Zdrowe włosy zaczynają się od skóry głowy – jak naprawdę o nie dbać? Szkolenia trychologiczne

Ten tekst napisałam po raz pierwszy w 2016 roku. Minęło dziesięć lat, zmieniła się trychologia, mamy większą wiedzę o funkcjonowaniu skóry głowy, mieszka włosowego, wpływie stresu, odżywiania czy pielęgnacji na włosy. Jedno jednak się nie zmieniło:

piękne włosy nie zaczynają się od odżywki, koloryzacji ani dobrej fryzury. Zaczynają się w skórze głowy i w naszym organizmie.

Włosy są istotną częścią naszego wizerunku. Ich kondycja wpływa nie tylko na wygląd, ale bardzo często również na samopoczucie i pewność siebie. Dlatego dbanie o włosy nie powinno być traktowane jak luksus czy chwilowa moda.

Współczesny styl życia rzeczywiście może stawiać przed nimi sporo wyzwań:

  • przewlekły stres,
  • niedoborowa lub bardzo restrykcyjna dieta,
  • niewystarczająca ilość snu,
  • szybka utrata masy ciała,
  • przebyte infekcje i choroby,
  • zaburzenia hormonalne i metaboliczne,
  • niektóre leki,
  • zanieczyszczenie środowiska,
  • częste zabiegi chemiczne i termiczne,
  • niewłaściwie dobrana pielęgnacja skóry głowy.

Problem polega na tym, że włosy często reagują na to wszystko z opóźnieniem.

Włos, który widzimy, i włos, który dopiero powstaje

Najczęściej koncentrujemy się na łodydze włosa, czyli tej części, którą widzimy.

Strzyżemy ją, farbujemy, prostujemy, kręcimy, suszymy, zabezpieczamy serum i pielęgnujemy maskami. Jest to bardzo ważne, ponieważ kondycja łodygi decyduje o połysku, elastyczności, łamliwości, puszeniu się czy łatwości rozczesywania.

Ale łodyga włosa jest już strukturą wytworzoną, zbudowaną przede wszystkim z keratyny.

Produkcja włosa odbywa się głębiej – w mieszku włosowym.

To właśnie tam znajdują się aktywne metabolicznie komórki odpowiedzialne za powstawanie nowego włosa. W dolnej części mieszka znajduje się cebulka włosa i macierz, której komórki intensywnie się dzielą.

Dlatego kosmetyk na długość może poprawić wygląd istniejącego włosa, ale nie zastąpi prawidłowego funkcjonowania mieszka włosowego.

To dwie różne rzeczy:

pielęgnujemy włos, który już wyrósł, i jednocześnie dbamy o środowisko, w którym powstaje następny.

Ciekawostka trychologiczna

Wzrost włosa nie odbywa się przez cały czas z taką samą intensywnością.

Mieszek przechodzi kolejne fazy cyklu włosowego:

anagen – fazę aktywnego wzrostu,
katagen – krótki okres przejściowy,
telogen – fazę spoczynku,
egzogen – moment uwalniania włosa.

To dlatego nie każde wypadanie włosów oznacza, że mieszek został zniszczony.

I właśnie dlatego przyczyny zwiększonego wypadania często trzeba szukać kilka tygodni lub nawet kilka miesięcy wcześniej, a nie tylko w tym, co wydarzyło się wczoraj.

Dlaczego stres może odbić się na włosach dopiero po czasie?

To jedna z rzeczy, które bardzo często tłumaczę osobom trafiającym do gabinetu.

Ktoś mówi:

„Ale teraz już się nie stresuję”.

Tymczasem intensywny stres, operacja, wysoka gorączka, infekcja, szybkie odchudzanie czy duże obciążenie organizmu mogły wydarzyć się kilka miesięcy wcześniej.

Organizm może odpowiedzieć przesunięciem większej liczby włosów z fazy wzrostu w kierunku fazy spoczynkowej. Dopiero później zaczynamy obserwować nasilone wypadanie.

Dlatego w trychologii bardzo ważny jest dokładny wywiad, a nie wyłącznie obejrzenie włosów.

TIP

Jeżeli zauważasz nagłe, wyraźnie większe wypadanie włosów, zastanów się nie tylko nad tym, co wydarzyło się w ostatnim tygodniu.

Cofnij się w pamięci o około 2–4 miesiące.

Infekcja? Gorączka? Antybiotykoterapia? Duży stres? Zabieg operacyjny? Nagłe odchudzanie? Zmiana sposobu żywienia? Poród? Zmiana leków?

Czasem właśnie tam znajduje się pierwsza wskazówka.

Skóra głowy zasługuje na tyle samo uwagi co skóra twarzy

Nakładamy kremy, sera, maseczki. Robimy peelingi. Chronimy twarz przed promieniowaniem UV. Obserwujemy, czy skóra jest przesuszona, tłusta, reaktywna albo podrażniona.

A skóra głowy?

Bardzo często przypominamy sobie o niej dopiero wtedy, gdy zaczyna:

  • swędzieć,
  • piec,
  • łuszczyć się,
  • nadmiernie przetłuszczać,
  • boleć,
  • tworzyć wykwity,
  • sprawiać uczucie napięcia.

Tymczasem również tutaj funkcjonuje bariera naskórkowa, mikrobiom, gruczoły łojowe i potowe, sieć naczyń krwionośnych oraz tysiące mieszków włosowych.

Skóra głowy nie jest jedynie „podłożem pod włosy”.

Jest aktywną biologicznie tkanką, której równowaga ma znaczenie dla komfortu skóry i środowiska otaczającego mieszek włosowy.

Jeżeli pojawia się przewlekły stan zapalny, silny świąd, intensywne łuszczenie, zmiany skórne czy bolesność, nie powinno się jedynie maskować problemu kolejnymi kosmetykami.

Trzeba zastanowić się dlaczego skóra zachowuje się właśnie w taki sposób.

Sebum nie jest wrogiem

To również warto powiedzieć bardzo wyraźnie.

Przez wiele lat bardzo mocno walczyliśmy z przetłuszczaniem się skóry głowy. Mocniejsze oczyszczanie, intensywne peelingi, wysuszające preparaty…

Tymczasem sebum jest fizjologiczną wydzieliną skóry.

Problemem może być jego nadmierna ilość, zmieniony skład, współistniejące zaburzenia rogowacenia czy stan zapalny – ale samo sebum nie jest „brudem”, którego należy pozbyć się za wszelką cenę.

Zbyt agresywne oczyszczanie skóry może natomiast nasilać:

  • uczucie ściągnięcia,
  • suchość,
  • pieczenie,
  • świąd,
  • reaktywność skóry.

Celem pielęgnacji nie powinno być maksymalne odtłuszczenie skóry głowy. Celem jest jej równowaga.

Peeling skóry głowy – tak, ale nie dla każdego i nie zawsze

W moim pierwotnym artykule z 2016 roku polecałam peeling jako jeden z podstawowych elementów pielęgnacji.

Dzisiaj dopowiedziałabym coś bardzo ważnego:

peeling powinien być dobrany do aktualnego stanu skóry.

Może pomóc usunąć nagromadzone masy rogowe, pozostałości kosmetyków czy nadmiar wydzieliny i być wartościowym elementem odpowiednio zaplanowanej pielęgnacji.

Nie należy jednak traktować go jako obowiązkowego zabiegu dla każdego.

Przy skórze silnie podrażnionej, zaognionej, z aktywnymi zmianami zapalnymi czy bardzo nasilonym świądem niewłaściwie wykonany peeling – szczególnie agresywny mechaniczny – może pogorszyć problem.

TIP

Jeżeli po peelingu skóra przez wiele godzin piecze, jest wyraźnie zaczerwieniona albo zaczyna swędzieć bardziej niż wcześniej, nie jest to dowód, że produkt „mocno działa”.

To może być sygnał, że zabieg był zbyt intensywny albo nieodpowiedni dla aktualnego stanu skóry.

W trychologii więcej nie zawsze znaczy lepiej.

Szampon dobieramy przede wszystkim do skóry głowy

Jedna zasada z mojego starego wpisu nadal bardzo dobrze się broni:

szampon dobieramy przede wszystkim do potrzeb skóry głowy, a odżywkę i maskę – głównie do potrzeb łodygi włosa.

Osoba z włosami suchymi i rozjaśnianymi może przecież jednocześnie mieć mocno przetłuszczającą się skórę głowy.

I odwrotnie – włosy mogą być zdrowe i niefarbowane, a skóra głowy sucha, reaktywna i skłonna do podrażnień.

Nie istnieje więc jeden „najlepszy szampon do włosów”.

Trzeba odpowiedzieć sobie na inne pytanie:

czego potrzebuje moja skóra głowy?

A co z SLS, SLES i parabenami?

Tutaj wiedza i podejście konsumentów zmieniły się bardzo mocno od 2016 roku.

Kiedy pisałam pierwszy tekst, bardzo popularne było przekonanie:

„dobry szampon nie powinien zawierać SLS ani parabenów”.

Dzisiaj takie stwierdzenie byłoby zbyt dużym uproszczeniem.

SLS i SLES należą do substancji powierzchniowo czynnych, czyli składników umożliwiających skuteczne usuwanie sebum i zanieczyszczeń.

Nie oznacza to, że każdy kosmetyk zawierający siarczany jest zły.

Znaczenie ma:

  • rodzaj zastosowanych surfaktantów,
  • ich stężenie,
  • połączenie z innymi substancjami myjącymi,
  • cała formulacja produktu,
  • częstotliwość stosowania,
  • stan bariery skóry,
  • indywidualna reaktywność.

Przy skórze bardzo wrażliwej lub uszkodzonej mocno odtłuszczający system myjący może rzeczywiście zwiększać dyskomfort. Z kolei przy skórze tłustej czy dużej ilości produktów stylizacyjnych zbyt delikatny szampon może nie zapewnić wystarczającego oczyszczenia.

Podobnie jest z parabenami.

Są to konserwanty chroniące kosmetyk przed rozwojem drobnoustrojów. Samo słowo „paraben” w składzie nie oznacza automatycznie, że produkt jest niebezpieczny.

Kosmetyk należy oceniać jako całą formulację, a nie tworzyć listę pojedynczych składników, których zawsze należy się bać.

To ogromna zmiana w świadomym podejściu do kosmetologii i trychologii.

Jak często myć włosy?

Tak często, jak wymaga tego skóra głowy.

Nie należy na siłę „przetrzymywać” tłustej skóry przez kilka kolejnych dni w nadziei, że dzięki temu „nauczy się” produkować mniej sebum.

Częstotliwość mycia powinna odpowiadać indywidualnym potrzebom.

Jeżeli skóra wymaga codziennego mycia, można ją myć codziennie – pod warunkiem zastosowania odpowiednio dobranego produktu i prawidłowej techniki.

TIP: myj przede wszystkim skórę, nie długość

Szampon aplikujemy głównie na skórę głowy.

Podczas spłukiwania piana przepływa po długości włosów i w większości przypadków jest to wystarczające do ich oczyszczenia.

Intensywne pocieranie długości, szczególnie włosów rozjaśnianych, wysokoporowatych czy kręconych, może niepotrzebnie zwiększać ich splątanie i uszkodzenia mechaniczne.

Włos nie żyje samym kosmetykiem

To jedna z najważniejszych zasad.

Komórki macierzy włosa należą do bardzo aktywnie dzielących się komórek. Do prawidłowego funkcjonowania potrzebują energii oraz składników odżywczych.

Dlatego niedobory żywieniowe mogą odbijać się na włosach.

Szczególne znaczenie mogą mieć między innymi:

  • niedostateczna podaż białka,
  • niedobór żelaza,
  • niedobór cynku,
  • niektóre niedobory witamin,
  • bardzo niskokaloryczne diety,
  • gwałtowna redukcja masy ciała.

Nie oznacza to jednak, że każda osoba z wypadającymi włosami powinna natychmiast rozpocząć suplementację wszystkim, co znajduje się na półce opisanej „włosy, skóra i paznokcie”.

Wręcz przeciwnie.

Suplementacja „na włosy” nie zawsze pomaga

To kolejna rzecz, którą po 10 latach mocno dopisałabym do pierwotnego artykułu.

Suplementacja powinna wynikać z potrzeby, sposobu żywienia, wywiadu i – kiedy jest to uzasadnione – wyników badań.

Więcej witamin nie oznacza automatycznie więcej włosów.

Nadmierna podaż niektórych składników może być niekorzystna, a czasem nawet nasilać problem.

Ciekawostka: biotyna może zaburzać wyniki badań

Biotyna stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych składników suplementów „na włosy”.

Tymczasem jej niedobór nie jest powszechną przyczyną problemów z włosami, a stosowanie wysokich dawek może wpływać na wyniki niektórych badań laboratoryjnych – między innymi części oznaczeń hormonalnych.

Dlatego przed badaniami zawsze warto poinformować lekarza i laboratorium o przyjmowanych suplementach.

To bardzo dobry przykład pokazujący, że suplement nie jest cukierkiem.

Jakie badania zrobić przy wypadaniu włosów?

W starym artykule wymieniałam morfologię, tarczycę, hormony płciowe, poziom cukru czy parametry związane z wątrobą.

Dzisiaj dodałabym jedną bardzo ważną zasadę:

nie istnieje jeden uniwersalny „pakiet badań na włosy” odpowiedni dla każdego człowieka.

Zakres diagnostyki powinien wynikać z:

  • rodzaju wypadania,
  • obrazu skóry głowy,
  • wieku,
  • płci,
  • sposobu żywienia,
  • przyjmowanych leków,
  • chorób przewlekłych,
  • cyklu menstruacyjnego,
  • objawów dodatkowych,
  • historii zdrowotnej.

Czasem potrzebna będzie morfologia czy ocena gospodarki żelazowej, czasem diagnostyka tarczycy, czasem zupełnie inny kierunek.

I właśnie tutaj ogromną wartość ma dokładny wywiad.

Trycholog może ocenić skórę głowy i włosy, zebrać informacje o przebiegu problemu oraz wskazać elementy wymagające dalszej diagnostyki, natomiast w przypadku podejrzenia choroby czy konieczności diagnostyki medycznej bardzo ważna jest współpraca z lekarzem – przede wszystkim dermatologiem, a zależnie od problemu również innymi specjalistami.

Woda jest ważna, ale nie jest „kuracją na włosy”

Odpowiednie nawodnienie jest potrzebne dla prawidłowego funkcjonowania całego organizmu.

Nie należy jednak oczekiwać, że samo picie większej ilości wody zahamuje wypadanie włosów albo znacząco przyspieszy ich wzrost.

Jeżeli organizm jest prawidłowo nawodniony, kolejne dodatkowe litry wody nie staną się „nawozem” dla mieszka włosowego.

To kolejny przykład na to, że w dbaniu o włosy warto unikać prostych recept na bardzo złożone problemy.

Zanieczyszczenia – temat, o którym 10 lat temu mówiło się znacznie mniej

Skóra głowy każdego dnia styka się z otoczeniem.

Pyły zawieszone, cząsteczki zanieczyszczeń, dym, promieniowanie UV czy związki obecne w środowisku mogą uczestniczyć w powstawaniu stresu oksydacyjnego i oddziaływać na funkcjonowanie skóry.

Nie oznacza to oczywiście, że każda osoba mieszkająca w mieście zacznie z tego powodu tracić włosy.

Pokazuje jednak coś ważnego:

regularne, skuteczne, ale jednocześnie łagodne oczyszczanie skóry głowy ma sens.

Zwłaszcza jeśli używamy wielu produktów stylizacyjnych, suchego szamponu, lakierów, pudrów zwiększających objętość czy silikonowych produktów nakładanych blisko skóry.

Domowe kuracje – naturalne nie zawsze oznacza łagodne

Do mojego gabinetu przez lata trafiało wiele osób z podrażnioną, zaczerwienioną, swędzącą lub łuszczącą się skórą po „naturalnych” kuracjach.

Oleje.

Nalewki.

Sok z cebuli.

Czosnek.

Ocet.

Olejki eteryczne.

Alkoholowe wcierki.

Bardzo często ich stosowanie wynikało z dobrych intencji.

Problem polega na tym, że naturalne pochodzenie substancji nie gwarantuje jej bezpieczeństwa dla skóry.

Olejki eteryczne mogą działać drażniąco lub uczulająco. Alkohol może zwiększać dyskomfort skóry wrażliwej. Intensywne mieszanki z cebulą, czosnkiem czy kwasami mogą uszkodzić już osłabioną barierę naskórkową.

A olejowanie skóry głowy?

U jednej osoby będzie dobrze tolerowane, u drugiej może zwiększyć świąd, uczucie ciężkości czy nasilić problem skóry skłonnej do łojotoku.

TIP

Jeżeli po zastosowaniu domowej wcierki pojawia się:

  • pieczenie,
  • intensywne ciepło,
  • silne zaczerwienienie,
  • nasilony świąd,

nie oznacza to, że „krążenie właśnie się poprawia i preparat działa”.

To może być reakcja drażniąca.

Kosmetyk ma wspierać skórę, a nie zmuszać ją do walki z kolejnym bodźcem.

To, co pomogło koleżance, nie musi pomóc Tobie

To zdanie z mojego artykułu sprzed 10 lat pozostawiłabym niemal bez zmian.

Dwie osoby mogą mieć podobne objawy:

„włosy mi się przetłuszczają i wypadają”.

A przyczyna u każdej z nich może być zupełnie inna.

Jedna może mieć łojotokowe zapalenie skóry.

Druga początek łysienia androgenowego.

Trzecia nasilone wypadanie telogenowe po infekcji.

Czwarta problemy związane z niedoborem żelaza.

Piąta może jednocześnie mieć kilka nakładających się problemów.

Objaw nie jest diagnozą.

I dlatego kopiowanie pielęgnacji innej osoby bardzo często kończy się kolejną szufladą kosmetyków zamiast rozwiązaniem problemu.

Badanie trychologiczne – po co oglądać skórę w powiększeniu?

Badanie skóry głowy w powiększeniu pozwala zobaczyć znacznie więcej niż podczas zwykłego oglądania włosów w lustrze.

Można ocenić między innymi:

  • stopień przetłuszczania,
  • złuszczanie naskórka,
  • rumień,
  • stan ujść mieszków włosowych,
  • różnice w grubości włosów,
  • obecność włosów odrastających,
  • charakterystyczne cechy mogące wskazywać na określony typ problemu.

Samo badanie urządzeniem nie jest jednak najważniejsze.

Największą wartość daje połączenie obrazu skóry z dokładnym wywiadem.

Co działo się kilka miesięcy wcześniej?

Jak wygląda dieta?

Czy występują choroby przewlekłe?

Jakie leki i suplementy są przyjmowane?

Jak wygląda cykl menstruacyjny?

Czy wystąpiła duża utrata masy ciała?

Jak śpimy?

Jak długo trwa problem?

Czy włosy wypadają, czy może przede wszystkim się łamią?

Dopiero połączenie tych informacji pozwala spojrzeć na problem szerzej.

7 prostych zasad świadomej pielęgnacji włosów i skóry głowy

1. Obserwuj skórę głowy, nie tylko długość włosów.
Świąd, pieczenie, łuszczenie czy nagła zmiana przetłuszczania są informacją.

2. Myj włosy wtedy, kiedy skóra tego potrzebuje.
Nie „trenuj” skóry przetrzymywaniem jej przez kilka dni.

3. Szampon dobieraj do skóry, pielęgnację do długości włosów.

4. Nie wprowadzaj kilku nowych preparatów jednocześnie.
Jeżeli pojawi się reakcja, trudno będzie ustalić, co ją spowodowało.

5. Nie suplementuj wszystkiego „na wszelki wypadek”.
Najpierw zastanów się, czego rzeczywiście może brakować.

6. Przy nagłym wypadaniu spójrz kilka miesięcy wstecz.
Włosy bardzo często pokazują historię organizmu z opóźnieniem.

7. Jeżeli problem się nasila, nie czekaj miesiącami na cudowną wcierkę.
Im wcześniej zostanie ustalona prawdopodobna przyczyna, tym łatwiej dobrać rozsądne postępowanie.

Zdrowe włosy to nie jeden kosmetyk

Po dziesięciu latach od napisania pierwszej wersji tego artykułu tę myśl podkreśliłabym chyba jeszcze mocniej.

Nie istnieje jeden szampon, jedna ampułka, suplement czy domowy sposób, który rozwiąże każdy problem z włosami.

Czasem potrzebujemy jedynie zmiany pielęgnacji.

Czasem trzeba uspokoić skórę głowy.

Czasem przyjrzeć się diecie.

Czasem wykonać odpowiednią diagnostykę.

Czasem problem wymaga współpracy trychologa z dermatologiem, endokrynologiem, ginekologiem czy innym specjalistą.

Najważniejsze jest jedno:

nie walczyć wyłącznie z objawem, lecz próbować zrozumieć jego przyczynę.

Dbając o włosy, dbajmy więc o cały układ:

organizm → skóra głowy → mieszek włosowy → łodyga włosa.

Dopiero takie spojrzenie daje prawdziwie świadomą pielęgnację.

Bo piękna fryzura rzeczywiście zaczyna się znacznie wcześniej, niż w momencie, kiedy bierzemy do ręki suszarkę czy szczotkę.

Zaczyna się od zdrowego środowiska skóry głowy, właściwej pielęgnacji, rozsądnej diagnostyki i zrozumienia potrzeb własnego organizmu.

Specjalista Trycholog
Renata Modzelewska

Komentowanie jest wyłączone.

Top Open

Umów sesję terapii neurosensorycznej
Rozpocznij terapię